Żeglarstwo turystyczne od lat przyciąga miłośników, natury, wolności i przygody. Jest formą aktywnego wypoczynku, która łączy sport, relaks i codzienną domową rutynę. Dla wielu żeglarzy szczególny urok ma pływanie na mniejszych jednostkach – bardziej wymagających, ale oferujących większą niezależność.

Niewielkie łodzie dają możliwość przeżycia w kameralnym gronie wspólnego rejsu w zmiennych okolicznościach. Wybór małych jachtów to często kwestia nie tylko kosztów, ale też chęci sprawdzenia się w prostszych, bardziej spartańskich warunkach i odkrywania akwenów niedostępnych dla dużych jednostek.
Jednocześnie właśnie ograniczona przestrzeń stanowi największe wyzwanie dla użytkowników i projektantów jachtów. Wiele modeli, zwłaszcza tych starszych, cechuje się niepraktycznym rozplanowaniem wnętrza – brakuje miejsca na bagaże, sprzęt czy żywność, a schowki bywają niewygodne lub trudno dostępne.

Przygotowując się do projektowania wnętrza kabiny jachtu żaglowego zbierałam dane na temat problemów, z którymi mierzą się żeglarze na małych jednostkach.1 Szczególnie interesowały mnie potrzeby dotyczące rozmieszczenia bagaży i ładunków. Jak pokazują wyniki ankiet i rozmowy z użytkownikami, kwestia problemów z przechowywaniem jest jedną z największych niedogodności podczas żeglugi.
Jedną z najczęstszych odpowiedzi na pytanie „Czego nie może zabraknąć na Twoim wymarzonym jachcie?” było „Dużo miejsca na bagaże i możliwość bezpiecznego składowania jedzenia i naczyń”. Jako istotne problemy wielu respondentów wskazywało brak dedykowanych miejsc dla przedmiotów używanych tylko w określonych porach dnia, jak: śpiwory, pościel (40%) i obuwie (40,7%). W pozostałych porach nie powinny wprowadzać chaosu w przestrzeni. Uciążliwy bywa również bałagan i szkody powstające podczas przechyłów. Zjawisko to 28% badanych uznało za poważną niedogodność. Większość żeglarzy dzieliło się również doświadczeniem umieszczania prowiantu w miejscach przeznaczonych na bagaże. Zwracano uwagę, że wtedy torby i ubrania często musiały być przechowywane na wierzchu. Niestety na rynku spotykałam się z modelami, w których nie przewidziano równej liczby cennych schowków dla każdego z załogantów. Dla niektórych podróżujących utrudniony był także dostęp do tych przestrzeni.
Z punktu widzenia procesu projektowego, jednym z kluczowych pytań jest „Czym badani żeglarze kierują się, wybierając koję?”. Najczęściej wskazywano potrzebę przechowywania bagaży blisko miejsca spania, prywatność, wymiary materaca oraz wygodę wchodzenia do koi. Wiąże się z tym określenie minimalnej ilości bagażu, jaką ma jeden członek załogi. Moje doświadczenie żeglarskie i prowadzone przeze mnie badania zainspirowały mnie do poszukiwania optymalnych rozwiązań. Analizując literaturę przedmiotu natrafiłam na publikacje marynistyczne i poradniki z lat 50. XX wieku dla adeptów żeglugi. Konfrontacja tych treści z potrzebami turystów w XXI wieku jest fascynująca. Charakter dawnego żeglarstwa łączy je bliżej z naturą, a proste formy bytowania znajdują coraz więcej amatorów żyjących zgodnie z zasadami slow life i fair travel.

Wspomniane podręczniki stanowią cenne źródło danych i wskazówek pomagających projektować systemy przechowywania. Opisywano w nich bardzo szczegółowo bagaże, prowiant i narzędzia, które należy uwzględnić podczas wyposażania jednostki. Przykładano wielką wagę do higieny i porządku pod pokładem.
Według „Żeglarskiego Vademecum” z 1957 roku na jachcie śródlądowym powinny się znajdować takie materiały i narzędzia: juzing, nici żaglowe, ścierki, śruby i gwoździe, kleszcze uniwersalne, nóż, marspikiel, drut, siekierka, rzutka, kotwica z liną, krzyżak, czerpak, wiosła, bosak, cumy i odbijacze. Autorzy zalecają przechowywanie tych elementów w achterpiku lub forpiku. Żaglówki powinny być również wyposażone w apteczkę, pasy, kamizelki i koła ratunkowe, tratwy, gaśnice.2 Choć lista nie zmieniła się znacząco przez ostatnie 70 lat, postęp technologiczny pozwolił na stworzenie bardziej skutecznych i kompaktowych wersji środków ratunkowych, co do pewnego stopnia, ułatwia ich przechowywanie.

w „Żeglarskim Vademecum”
Publikacji zawiera także bardzo szczegółową listę potrzebnego prowiantu i utensyliów. Od tego czasu metody przechowywania np. jedzenia bardzo się zmieniły, inne są też możliwości utrzymania higieny. Myślę, jednak, że wartościowy jest sposób kompleksowego myślenia o wszystkich elementach bagażu lub wyposażenia, dla których musi się znaleźć miejsce w kabinie. Jest to strategia pozwalająca na dokładne rozplanowanie minimalnego potrzebnego miejsca.
W książce „Żeglarz” wydanej przez Główny Komitet Kultury Fizycznej autorzy podkreślają konieczność pilnowania, by każdy drobiazg na jachcie miał swoje z góry określone miejsce. Jak piszą: „Ma to na celu ułatwienie żeglarzom, nawet nieznającym danej jednostki, szybkiego zorientowania się w rozmieszczeniu sprzętu jachtowego.”3
W „Żeglarskim Vademecum” czytamy: „Z uwagi na codzienny kontakt z lądem wyposażenie gospodarcze w rejsie śródlądowym jest bardzo skromne. Sprowadza się ono bowiem do najniezbędniejszych przedmiotów codziennego użytku, niewielkiej ilości naczyń kuchennych i małych zapasów żywności. Dokładna ilość przedmiotów potrzebnych w rejsie śródlądowym zależy od liczebności załogi, terenu żeglugi, czasu trwania rejsu, gęstości osiedli ludzkich w okolicy”.4
Współczesny żeglarz zabiera ze sobą znacznie więcej – od elektroniki po różnorodne zapasy żywności wymagające chłodzenia. Dawniej mięso przechowywano w soli, masło owinięte w ściereczki zanurzano w wodzie. Obecnie stosuje się inne rozwiązania. Tymczasem wnętrza wielu małych jachtów nadal projektowane są według dawnych schematów, nieprzystających do współczesnych realiów.
W dawnych publikacjach ze względu na ograniczoną możliwość prania radzono pakować mało ubrań w miękkie torby żeglarskie. W książce „Żeglarz” wydanej przez Główny Komitet Kultury Fizycznej: „Drelichy, ułożone na pokładzie i przytrzymane linkami do knag, pierzemy mocno namydlonymi szczotkami.”5 Dziś wiele z tych trudności niweluje dostępność pralni w marinach.
Porządek na jachcie jest wręcz konieczny ze względów bezpieczeństwa. Zasada „każdy drobiazg powinien mieć swoje miejsce” pozostaje aktualna. Przemieszczanie się bagażu podczas przechyłów może blokować dostęp do środków bezpieczeństwa, narzędzi czy wyposażenia zapasowego. W nowych projektach bywają uwzględniane dedykowane miejsca na gaśnicę, natomiast wciąż brakuje wyznaczonych, łatwo dostępnych miejsc na kamizelki i pasy ratunkowe, które zajmują dużo miejsca a jednocześnie muszą być dostępne dla każdego z załogantów.
Rozwiązania takie jak wykorzystanie przestrzeni pomiędzy oparciem kanap w mesie a skorupą kadłuba do przechowywania kamizelek ratunkowych czy śpiworów mogłyby znacznie poprawić ergonomię wnętrz.
W jachtach, na których pływałam i oglądałam na targach branżowych, przestrzeń na przechowywanie obuwia nie była uwzględniona. W takim wypadku buty często umieszczane były pod schodami, skąd łatwo wypadały podczas przechyłów. Te pod stołem w mesie utrudniały siedzenie przy stole. Te w kingstonie zajmowały nieraz całą podłogę. Licząc po dwie pary butów na załoganta (często ta liczba jest większa i obejmuje również kalosze) na podłodze pod pokładem leży ponad dwanaście par obuwia. Suche buty albo małe klapki mogą mieścić się w szafkach przy kojach. Wszystkie inne utrudniają poruszanie się na jachcie lub nie mają szansy wyschnąć.
Z badań wynika, że w bakistach pod kojami 42% ankietowanych przechowuje bagaże, 50,3% – suchy prowiant, a 44% – napoje. Produkty wymagające chłodzenia umieszcza w nich 32% badanych. Respondenci mogli wybrać kilka opcji.
94% żeglarzy przynajmniej raz na jakiś czas gotuje na jachcie. Prowiant, naczynia i napoje to podstawowe kategorie wymagające dobrze zaprojektowanych miejsc magazynowych. Gdy znajdują się w bakistach pod kojami, zajmują istotną przestrzeń przeznaczoną dla bagaży. Warto pochylić się nad tym zagadnieniem.

Dodatkowym problemem jest kwestia brudnych naczyń. Ankietowani podkreślali brak bezpiecznego miejsca na ich tymczasowe przechowywanie podczas żeglugi. Ze względów higienicznych nie należy ich umieszczać w zamykanych szafkach razem z czystymi naczyniami, jednak z powodu przechyłów podczas żeglugi nie można ich zostawić na blacie. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie zaprojektowałam ociekacz/kosz mocowany do blatu, który można łatwo zdemontować i po zacumowaniu przenieść do zmywalni w marinie. Takie proste rozwiązania, inspirowane praktyką użytkowników, mają ogromny potencjał w poprawie komfortu życia pod pokładem.
Nowoczesne projektowanie wnętrz jachtów nie może pomijać aspektów ekologicznych. „Minipodręcznik o zrównoważonym żeglarstwie” wydany w ramach projektu „Żeglarstwo jest eko” zaleca m.in. wykorzystanie bakist, forpiku, achterpiku lub kingstona do segregacji odpadów.6 Konieczne jest uwzględnienie łatwo dostępnego miejsca pod pokładem, aby segregacja odpadów była prosta i intuicyjna, uwzględniając afordancje użytkownika. Świadome gospodarowanie przestrzenią pozwala utrzymać porządek i zminimalizować wpływ żeglugi na środowisko naturalne.

Cenne jest działanie na styku tradycji i nowoczesnej wygody, jaką oferują nowe technologie. W doświadczeniach poprzednich pokoleń żeglarzy leży nastrój, świadomość najbardziej skutecznych prostych rozwiązań wynikająca z praktyki. Od czasów wymienionych przeze mnie żeglarskich podręczników minęło ponad pół wieku, jednak podstawowe wyzwania związane z organizacją życia na jachcie pozostają podobne. Zmieniły się potrzeby klientów i możliwości techniczne. Dziś projektowanie wnętrz małych jachtów wymaga nie tylko znajomości zasad ergonomii i wrażliwości na codzienne rytuały żeglarzy, ale też uwzględnienia aspektów ekologicznych. Podstawową kwestią jest znalezienie uniwersalnych rozwiązań, które odpowiedzą jak największą ilość potrzeb różnych użytkowników. Przemyślane miejsce na każdy przedmiot, łatwy dostęp do schowków oraz modułowe rozwiązania pozwalające dostosować przestrzeń do różnych scenariuszy użytkowania – to kierunek, w którym powinna zmierzać współczesna myśl projektowa.
Urszula Janota-Bzowska
Wydział Mechaniczny Technologiczny
Politechnika Warszawska
1 U. Janota-Bzowska, „Projekt wnętrza kabiny jachtu żaglowego”, promotor: prof. Bartosz Piotrowski, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie Wydział Wzornictwa, 2025, Archiwum ASP.
2 B. Kowalski, T. Szpakowski, „Żeglarskie Vademecum”, Wydawnictwo MON Warszawa 1957 Wydanie I, str. 306
3 K. Grodzicka, W. Głowacki, „Żeglarz”, Wydawnictwo Głównego Komitetu Kultury Fizycznej MON, Warszawa 1951, str. 41
4 B. Kowalski, T. Szpakowski, „Żeglarskie Vademecum”, Wydawnictwo MON Warszawa 1957 Wydanie I, str. 306
5 K. Grodzicka, W. Głowacki, „Żeglarz”, Wydawnictwo Głównego Komitetu Kultury Fizycznej MON, Warszawa 1951, str. 41
6 Zespół „Żeglarstwo jest eko”, „Minipodręcznik o zrównoważonym żeglarstwie”, Węgorzewo 2023, str. 12, 18
Bibliografia:
- Głowacki W., „Sternik Morski i Śródlądowy”, Wydawnictwo Głównego Komitetu Kultury Fizycznej, tom I,II, Warszawa, 1952.
- Głowacki W., „Wspaniały Świat Żeglarstwa, z dziejów żeglarstwa w Polsce i na świecie”, Wydawnictwo Morskie Gdańsk, Gdańsk, 1970.
- Grodzicka K., Głowacki W., „Żeglarz”, Wydawnictwo Głównego Komitetu Kultury Fizycznej MON, Warszawa 1951.
- Janota-Bzowska U., „Projekt wnętrza kabiny jachtu żaglowego”, promotor: prof. Bartosz Piotrowski, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie Wydział Wzornictwa, Archiwum ASP, 2025.
- Kolaszewski A., Świdwiński P., „Żeglarz jachtowy”, Oficyna wydawnicza „Alma-Press”, Wydanie XI, Warszawa, 2006-2018.
- Kowalski B., Szpakowski T., „Żeglarskie Vademecum”, Wydawnictwo MON, Wydanie I, Warszawa, 1957.
- Wierzchowski J., „Wiosłowanie i żeglowanie”, Wydawnictwo Ligi Morskiej, Warszawa, 1952.
- Zespół „Żeglarstwo jest eko”, „Minipodręcznik o zrównoważonym żeglarstwie”, Węgorzewo 2023.



