RAKSA to sklep żeglarski, hurtownia i serwis motorowodny z okolic Olsztyna. Z współwłaścicielem firmy, Pawłem Głąbem, rozmawiamy na temat potrzeb współczesnych wodniaków, rozwiązań technicznych zmieniających sporty wodne oraz wyzwań stojących przed branżą.
Prowadzi Pan firmę wspólnie z kolegą poznanym w dzieciństwie w klubie żeglarskim. Przeszliście razem długą drogę!
Uprawiałem ten sport wyczynowo już od siódmego roku życia, a z Piotrem Krychem poznaliśmy się w klubie żeglarskim Juvenia Olsztyn (obecnie Nauticus Olsztyn). Z czasem połączyliśmy pasję z biznesem i w 2008 r. zaczęliśmy od małego sklepu żeglarskiego w centrum Olsztyna. Dziś RAKSA to blisko 200-metrowy nowoczesny salon sprzedaży sprzętu dla żeglarzy i motorowodniaków, hurtownia oraz serwis. Mamy szeroką ofertę – od lin i bloczków, przez akcesoria i wyposażenie jachtów, po silniki zaburtowe Mercury i pełną ofertę firmy VETUS, której jesteśmy autoryzowanym dystrybutorem. I nadal pływamy – my oraz nasze dzieci.


RAKSA to też specjalistyczne usługi.
Zgadza się – prowadzimy serwis motorowodny, przygotowujemy olinowanie stałe, wanty – wszystko pod zamówienie i projekt klienta.
Jaki jest współczesny żeglarz czy armator odwiedzający sklep dla wodniaków? Co jest dla niego najważniejsze?
Żeglarstwo to fantastyczny sport, każdy szuka w nim czegoś innego i co innego stawia na pierwszym miejscu. Różne są też budżety. Największe grupy naszych klientów to sportowcy, turyści-pasjonaci oraz klienci hurtowi.
Dla sportowców kluczowa jest niezawodność – zerwana przetyczka czy karabińczyk to nieraz utrata szansy na medal, więc jakość musi być najwyższa. Zaopatrują się u nas żeglarze regatowi, a także najlepsi światowi bojerowcy – przygotowujemy im wanty, olinowanie, bloczki. Jako firma sponsorujemy kluby sportowe i indywidualnych żeglarzy, to nasz wkład w rozwój sportu, z którym jesteśmy związani od dzieciństwa.
Turyści-pasjonaci nie są jednorodni pod względem potrzeb, dlatego mamy w ofercie zarówno sprzęt premium, jak i rozwiązania klasy średniej oraz te budżetowe. Niejednokrotnie obserwujemy podobną ścieżkę wśród świeżo upieczonych właścicieli łódek: z początku wybierają tańszy sprzęt, by w ogóle zacząć pływać. W kolejnych sezonach, gdy widzą już, że podoba im się ten sport i kultura żeglarska, mają większe doświadczenie, stopniowo przechodzą na rozwiązania trwalsze, wyższej klasy.
Trzecia grupa to klienci naszej hurtowni żeglarskiej – zaopatrujemy firmy czarterowe, producentów łodzi. Dla nich ważna jest dostępność towaru oraz profesjonalna współpraca.

Zatrzymajmy się na potrzebach żeglarza-pasjonata, inwestującego w swoją łódź: jakie współczesne rozwiązania techniczne realnie zmieniają komfort żeglowania, a jednocześnie są dostępne cenowo?
Na forach nieraz spotyka się krytykę udogodnień technicznych i twierdzenia typu „prawdziwy żeglarz powinien umieć to, to i to”, „kiedyś też się pływało, cumowało i odbijało bez techniki”. To prawda, ale tylko częściowa – nasze mariny są coraz bardziej zatłoczone, a cumujące w nich jednostki coraz droższe. Ryzyko popełnienia kosztownego błędu jest znacznie wyższe niż 20 czy 30 lat temu, a obecność „publiczności” na nabrzeżu, niejednokrotnie dającej sternikowi nieproszone rady, zdecydowanie nie pomaga. Dlatego uważam, że rewelacyjnym rozwiązaniem są stery strumieniowe, dzięki którym manewrówka w porcie jest wygodna i bezpieczniejsza.
Większe i nowsze jachty mają je w standardzie, ale ster strumieniowy można też dołożyć do starszej i mniejszej jednostki. Montaż nowoczesnego steru strumieniowego VETUS w naszym serwisie trwa ok. 7 dni, wliczając w to czas prac szkutniczych z użyciem laminatu i czas potrzebny na jego utwardzenie. Każdy kapitan tak doposażonej jednostki docenia to udogodnienie już od pierwszego manewru. Podobnie załogi pobliskich łodzi – zamiast biegać po swoim pokładzie z odbijaczami, mogą obserwować pewne i w pełni kontrolowane wyjście sąsiada z portu.

Technika przynosi też prawdziwą rewolucję w wędkarstwie – a wędkarze to liczna grupa użytkowników akwenów.
Owszem, tu niesamowite są możliwości echosond wędkarskich z systemem Live. Pokazują dokładnie, co dzieje się pod wodą, w którą stronę płynie ryba, czy goni za przynętą. Wiadomo, że niektórzy powiedzą: to już nie wędkowanie, tylko polowanie. Jednak gdy rozmawiam z użytkownikami tych urządzeń, to nieraz słyszę, że wędkowanie z takim sprzętem dostarcza wielu emocji – no i skuteczności.
Wracając do łódek – jakie wyposażenie jest najbardziej niedoceniane, a mimo to kluczowe w eksploatacji jachtu?
Tu zwróciłbym uwagę na pompy zęzowe. Nieraz słyszymy „pompa to pompa, najtańsza wystarczy”. Tymczasem to urządzenie pracuje z dala od naszych oczu i włącza się dość często. Blokada prostego pływaka w taniej pompie skutkuje pracą ciągłą urządzenia „na sucho”, spaleniem silnika i… powrotem do sklepu żeglarskiego po nową pompę.
Podobnie jest z linami – liny premium są trochę droższe, ale jakościowo nieporównywalnie lepsze. Przykładowo: jeśli na fały wybierzemy linę zbyt rozciągliwą, to przy każdym podmuchu wiatru żagiel będzie się marszczył, czego nie zniwelujemy żadnymi obciągaczami. Z kolei lina cumownicza musi mieć wysoką odporność na przecieranie i promieniowanie UV. Od tego zależy bezpieczeństwo jachtu i spokój właściciela, gdy jacht przez wiele miesięcy stoi zacumowany w porcie, zarówno przy flaucie, jak i w warunkach burzowych. Nie życzę nikomu zobaczenia swojej łódki na facebooku, pośrodku dzikiej plaży, z pytaniem „Komu się zerwała?”.

Handel w XXI wieku to w dużej mierze internet. Czym RAKSA odróżnia się od konkurencji?
Głównie tym, że my wywodzimy się z żeglarstwa sportowego. Sami byliśmy zawodnikami – ja jestem kilkukrotnym mistrzem Polski i wicemistrzem Polski. Wiemy, jak się żegluje, wiemy, co jest ważne i co się sprawdza na wodzie – i dzielimy się tą wiedzą. Doradztwo, szczególnie w dobie handlu internetowego, jest wartością dodaną, którą dajemy klientowi gratis, nie mając pewności, że kupi właśnie u nas. To jest dość trudny temat, ale nie ma innego rozwiązania, jak się z tym pogodzić. Dlatego cały czas pilnujemy, by mieć konkurencyjną ofertę, a jednocześnie nie wszystko robimy, patrząc na zyski – fachowym doradztwem i poprzez sponsoring chcemy popularyzować żeglarstwo i wspierać żeglarzy.

W Waszym sklepie znajduje się osobna ściana na zdjęcia z regat. Robi wrażenie!
Tak, wieszamy tam zdjęcia z zawodów, które sponsorujemy, a wspierani przez nas zawodnicy umieszczają tam swoje podziękowania. Robi nam się naprawdę fajna, duża galeria. Relacje zamieszczamy też na naszym firmowym facebooku.

Czym RAKSA zaskoczy nas w przyszłości?
Za nami największa inwestycja – budowa nowego salonu sprzedaży. Kolejny krok to rozwój naszego serwisu motorowodnego i szersza promocja usług serwisowych.
Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę!
Strona internetowa firmy: www.raksa.com.pl


